REKLAMA

CONRAD GADOMSKI: Nie żałuję tej decyzji (WYWIAD)

SANOK / PODKARPACIE. Cztery lata u boku Janusza Korwin-Mikkego. Doświadczenie partyjne oraz możliwość kształcenia na kierunku politologicznym pozwoliły mu na utworzenie stowarzyszenia Pokolenie Wolności, które jak sam mówi – ma naprawiać Polskę. Poznajcie Conrada Gadomskiego, jednego z najprężniej działających w polityce młodych ludzi naszego regionu.

eSanok.pl: Zamknąłeś pewien etap w swoim życiu, jakim była współpraca z partią KORWiN. Jak udało Ci się załapać do ekipy Janusza Korwin-Mikkego?

Conrad Gadomski: Z Januszem Korwin-Mikkem współpracowałem od 4 lat. Najpierw współtworzyłem Kongres Nowej Prawicy, następnie Partię KORWiN. Fascynacja tą postacią, jego ruchem, a także filozofią koliberalną, jaka za nim stoi, zaczynała się jeszcze w gimnazjum. Po rozpoczęciu studiów w Krakowie przyszedłem na otwarte spotkanie dla członów i sympatyków, wówczas najmocniejszego oddziału w Polsce. To był okres, kiedy ugrupowanie przeżywało wielki kryzys. Na spotkaniach zjawiało się zaledwie po kilka osób, sondaże nas nie rozpieszczały, albo w ogóle nie uwzględniając KNP, albo pokazując wynik oscylujący wokół błędu statystycznego, a o wizytach naszych przedstawicieli w mediach głównego nurtu, poza Internetem, mogliśmy jedynie pomarzyć. Muszę jednak przyznać, że ówczesna ekipa Korwin-Mikkego w Krakowie miała wielki potencjał, już na starcie czułem więc, że będzie dobrze. Moje prognozy się sprawdziły, od 2012 r. wykonywaliśmy bardzo ciężką pracę, rozwijaliśmy się, a ukoronowaniem tego był wyborczy sukces w wyborach do Parlamentu Unii Europejskiej w maju 2014 roku.

eSanok.pl: Zdobyliście wtedy ponad 7%.

CG: Tak, do PE wprowadziliśmy czterech deputowanych. Dziś, patrząc w przeszłość, żałuję, że sukces ten został zaprzepaszczony przez w gruncie rzeczy niepotrzebny rozłam. Gdyby ugrupowanie skupiło się wówczas na rozbudowywaniu struktur lokalnych, polska scena polityczna wyglądałaby dzisiaj zupełnie inaczej. Przez cały czas, równocześnie stale starałem się (zresztą z niemałym powodzeniem) tworzyć struktury partyjne w rodzinnych stronach, skupiając się głównie na Sanoku oraz pobliskim Brzozowie. Dzisiaj większość z osób, jakie się wówczas zaangażowały, współpracuje ze mną dzisiaj w nowym projekcie – stowarzyszeniu Pokolenie Wolności.

conrado
foto: materiał nadesłany

eSanok.pl: Jak oceniasz tamten okres? Co najbardziej Ci się podobało?

CG: To był bardzo ciekawy czas w moim życiu. Przede wszystkim sporo się nauczyłem, nabyłem niezbędnego doświadczenia, które doskonale współgrało ze studiami politologicznymi, jakie wówczas podjąłem na Uniwersytecie Jagiellońskim. Poznałem całą gamę wspaniałych osób, o których, jestem przekonany, jeszcze nieraz usłyszę. Z wieloma z nich utrzymuję przyjacielskie stosunki, mimo że dzisiaj nie współpracujemy już w ramach jednej organizacji. Praca w partii skłoniła mnie również do sięgnięcia po klasyków światowej filozofii i ekonomii, na których ideologia Korwin-Mikkego w znacznej mierze się opiera. Dzisiaj moim głównym zainteresowaniem, również naukowym, jest twórczość Fryderyka Hayeka, Ludwika von Misesa, Adama Smitha, Johna Stuarta Milla, czy bardziej polskich konserwatystów pokroju prof. Michała Bobrzyńskiego.

eSanok.pl: Dlaczego odszedłeś?

CG: Na pewno dorastanie do tej decyzji to był proces długi, na który złożyło się wiele czynników. Pierwszy jest taki, że w ostatnich tygodniach ewidentnie czułem, że zgubiłem gdzieś poczucie misji, jaką miałem od momentu wstąpienia w szeregi partii. Szczerze mówiąc, w mojej ocenie, jest to dzisiaj problem całego środowiska zebranego wokół Korwin-Mikkego. Ponadto w pewnym momencie w ugrupowaniu przestałem się rozwijać. Przez działalność polityczną nie zdobywałem doświadczenia, ani nie pogłębiałem swojej wiedzy. Dodatkowo zawsze miałem nieco inną wizję działalności politycznej, niż ta, którą wdrażali w życie liderzy Partii KORWIN. Dzisiaj nie żałuję tej decyzji. Widzę, że był to potrzebny mi krok do przodu.

eSanok.pl: Nadal pozostajesz obywatelsko aktywny. Czym jest organizacja Pokolenie Wolności?

CG: Pokolenie Wolności jest oddolnym, obywatelskim projektem. Chcemy zrzeszać wszystkie aktywne osoby, którym na sercu leży dobro Polski. Nieważne, czy ktoś jest członkiem jakiejkolwiek partii politycznej, czy też nie. Istotna jest idea, o którą walczymy. W zasadzie są u nas konserwatyści, konserwatywni-liberałowie, a nawet libertarianie. Dzisiaj stowarzyszenie to trzy duże, oddziały w Krakowie, Łodzi i Włocławku, oraz powstające nowe, pełne zapału punkty w Sanoku i Brzozowie. Zapewniam jednak, że na tym się to nie skoczy. W najbliższych latach chcielibyśmy mieć swoich przedstawicieli we wszystkich miastach wojewódzkich.

eSanok.pl: Skąd w ogóle pomysł na założenie tej organizacji?

CG: Pomysł zrodził się w mojej głowie już dość dawno. Uznałem za konieczne założenie ponadpartyjnej organizacji, która spełni dwie funkcje: otworzy się na ludzi, którzy z różnych przyczyn nie mogli, lub nie chcieli działać w Partii KORWiN, a także z biegiem czasu, wykształci z siebie coś w postaci think-tanku, pracującego dla tego ugrupowania. W owym okresie, brak podobnej instytucji był naprawdę poważnym problemem całego środowiska zebranego wokół Janusza Korwin-Mikkego. Razem z grupą moich najbliższych współpracowników rozpoczęliśmy prace. Rejestracja takiego stowarzyszenia w Polsce, ze względu na sądowe zawiłości oraz biurokrację, to naprawdę długi czas. Zanim wszelkie formalności zostały dopełnione, podjęliśmy decyzję o opuszczeniu szeregów partyjnych. Siłą rzeczy więc stworzona przez nas organizacja musiała nabrać nieco innego charakteru. Z perspektywy czasu wydaje się, że decyzja była przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. Duże zainteresowanie ludzi chcących włączyć się w ten projekt pokazało, że takie stowarzyszenie było potrzebne.

conr
foto: materiał nadesłany

eSanok.pl: Jaki jest wasz główny cel?

CG: Spektrum naszych działań jest bardzo szerokie. Przede wszystkim – samokształcenie. Chciałbym, aby głównie młodzi ludzie, którzy angażują się w ten projekt, poświęcają swój czas, aktywność i energię, pomagają nam zmieniać Polskę, również czerpali z tego pełnymi garściami. To jest z pożytkiem dla nas wszystkich! Naród polski potrzebuje dzisiaj nowej, nieskażonej bakterią komunizmu elity. Ludzi, którzy będą potrafili myśleć krytycznie, analizować, oraz jeśli zajdzie taka potrzeba – kontestować otaczającą ich rzeczywistość.

eSanok.pl: W przeciwnym razie…

CG: …jako naród, zawsze będziemy tylko podnóżkiem dla sprytniejszych, bogatszych, sprawniejszych, którzy będą chcieli nas wykorzystać. Ci, którzy dzisiaj pełnią funkcję liderów narodowych, to często ludzie na siłę wciśnięci w te role przez przedstawicieli minionego systemu. Mieli zastąpić inteligencję wymordowaną przez Niemców i Sowietów w trakcie i po II wojnie światowej. Zostali oni wychowani i ukształtowani przez komunistów na takich a nie innych. Prof. Chodakiewicz, Polak urodzony i wychowany w Stanach Zjednoczonych, stwierdził, że np. Pan Adam Michnik nigdy nie stałby się żadnym wyznacznikiem politycznych decyzji dla Polaków, gdyby nie doszło właśnie do eksterminacji przedwojennych elit. Wówczas zwyczajnie przegrałby debatę na argumenty oparte na doświadczeniach, wiedzy i intelekcie.

CG: Jako stowarzyszenie chcielibyśmy również małymi krokami naprawiać nasz kraj już dzisiaj. Szykujemy np. kilka projektów inicjatyw ustawodawczych, w sprawach na tyle niewielkich, by żywić nadzieję, że Sejm RP, mimo swojej z natury antyobywatelskiej postawy, przegłosuje nasze propozycje, będące jednak na tyle istotnymi, by choć w niewielkim stopniu usprawnić działanie państwa czy uczynić życie Polaków prostszym. Ponadto stale staramy się promować postawy proobywatelskie, a także uważaną przez nas za najlepszą drogę rozwoju kraju, wytyczoną nam przez idee i pomysły konserwatywnych liberałów.

eSanok.pl: Interesujesz się polityką, miałeś bliski kontakt nawet z tą z najwyższej półki. Jak myślisz, czy w październikowych wyborach możemy spodziewać się niespodzianek?

CG: Na pewno na naszej Sejmowej Scenie dojdzie do niemałego przemeblowania. Po pewne zwycięstwo zmierza dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość. Być może się mylę, ale mimo wszystko nie wieszczę partii Jarosława Kaczyńskiego samodzielnych rządów. Trzeba pamiętać, że nawet najbardziej optymistyczne sondaże bardzo rzadko prognozują wystarczającą większość, aby zdobyć wystarczającą dla samodzielnych rządów większość. Dodatkowo, listy PiS-u to dzisiaj również politycy Solidarnej Polski oraz Polski Razem Jarosława Gowina. Nikt nie jest w stanie powiedzieć na pewno, że członkowie tych partii będą w tym samym co PiS klubie parlamentarnym. Z drugiej strony, Beata Szydło, czyli główna kandydatka na przyszłego premiera, zapewne będzie chciała kupić ich lojalność miejscami w Radzie Ministrów. Bardzo prawdopodobna jest koalicja wszystkich partii przeciwko Prawu i Sprawiedliwości.

eSanok.pl: Opór ze strony PO, PSL i ZL?

CG: Platformę Obywatelską, Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Zjednoczoną Lewicę łączą dzisiaj wspólne interesy, które mogą zostać zachowane jedynie, jeżeli dogadają się i zmontują szeroką współprace przeciwko zwycięskiej w wyborach partii. Języczkiem u wagi mogą być więc dwa pozostałe ugrupowania – wschodząca, nowopowstała partia Nowoczesna Ryszarda Petru – zapewne wybierze współpracę z blokiem antypisowym, jako młodsza siostra Platformy Obywatelskiej, wywodząca się przecież wprost z Unii Wolności. Co w takiej sytuacji zrobi druga z wymienionych przeze mnie nowych sił – Ruch Kukiza? Mimo popełnionych błędów oraz spadającego poparcia, wydaje się, że wprowadzą do Sejmu kilku przedstawicieli. Gdybym był na miejscu Pawła Kukiza, budując szeroki blok antysystemowy, nie wszedłbym w koalicję z żadną ze stron. Oznacza to mniejszościowe rządy i być może przedwczesne wybory. Oczywiście, moja prognoza nie musi się sprawdzić. Jarosław Kaczyński pokazał, że jest wytrawnym graczem – kto wie, może uda mu się przekonać do koalicji Janusza Piechocińskiego lub liderów Zjednoczonej Lewicy. A może zamiast Nowoczesnej i Kukiza, zaskoczy nas Janusz Korwin-Mikke ze swoim ugrupowaniem? Co prawda nie wierzę w jego sukces, ale kampania wyborcza pisze najróżniejsze scenariusze, a do wyborów jeszcze sporo czasu.

eSanok.pl: Czy planujesz jeszcze kiedyś pobawić się w politykę czysto partyjną? Jeśli nie, jakie są Twoje plany na nadchodzące lata?

CG: Cel mam w zasadzie zawsze ten sam – zmieniać Polskę na lepszą. Żyjemy we wspaniałym kraju, z piękną historią, kulturą i tradycjami. Naszą ojczyznę mogę jednak scharakteryzować dzisiaj inaczej – państwo zmarnowanego potencjału. Żyjemy w samym sercu Europy, na terytorium, gdzie krzyżują się najważniejsze szlaki handlowe starego kontynentu, a także główna droga wymiany towarów między Europą a Azją, nasze ziemie są zasobne w węgiel, miedź, żelazo, cynk oraz ołów, a także w nieco mniejszym stopniu w gaz ziemny. Polacy mają naturalną przedsiębiorczość, co można zaobserwować w tym, że nawet dzisiaj, w tak niesprzyjających rozwojowi ekonomicznemu czasach oraz warunkach narzucanych przez rządy III RP, powstają firmy, które odnoszą sukces za granicą. Przykładem może być chociażby CD-Project Red, Drutex, Solaris, PESA czy przemyska fabryka kosmetyków Inglot. Mamy dostęp do morza, co w naturalny sposób stymuluje rozwój.

eSanok.pl: Warunki dla rozwoju Polski są wręcz idealne.

CG: Mimo tego, nasz kraj niemal stoi w miejscu, a bajki Platformy Obywatelskiej o rzekomej zielonej wyspie to mit. Najlepsi w swoich dziedzinach polscy fachowcy oraz zdolni studenci wyjeżdżają do Europy Zachodniej, gdyż tamten obszar zwyczajnie daje im większe możliwości. To wszystko nie bierze się z niczego. Niekompetentne rządy, wiele lat zaniedbań, feralny system podatkowy, polityczny, ekonomiczny, przerost regulacji narzucanych nam przez Unię Europejską… To wszystko sprawia, że Polska gospodarka jest spętana i nie może się wznieść na należne jej wyżyny. Z drugiej strony, w Polsce są jeszcze inne zagrożenia – marksistowska bakteria politycznej poprawności, źle rozumiany postęp, pod którego płaszczykiem kryje się dekadencja moralna oraz kulturowa, czy wreszcie odwieczne tendencje naszych władz, by kontrolować i prześwietlać każdego obywatela, bezpardonowo ingerując w sferę jego wolności osobistej. Najbardziej popularnym oraz najwygodniejszym narzędziem dla zmiany kraju jest właśnie partia polityczna. Dlatego nie mogę dzisiaj powiedzieć, że nigdy więcej nie będę działał w żadnej z nich. Wręcz przeciwnie, sądzę, że mój czas kiedyś jeszcze nadejdzie. A reszta? To już będzie wola wyborców.

eSanok.pl: Czy Conrada Gadomskiego zobaczymy jeszcze kiedyś na naszym podwórku?

CG: Mam już za sobą epizod związany ze startem z naszego okręgu do Sejmiku Województwa Podkarpackiego. Z perspektywy czasu oceniam poprzednie wybory samorządowe jako mój wielki sukces, mimo że nie udało się zdobyć mandatu. Wyniki, szczególnie w gminie Sanok pokazały, że ludzie cenią sobie moją działalność i chcą mi zaufać. W kilku komisjach wygrałem w klasyfikacji indywidualnej, zdobywając więcej głosów m.in. od Tadeusza Pióro, czy innych bardzo mocnych lokalnie kandydatów. Tyczy się to nie tylko mojego rodzinnego Prusieka. Ilość głosów jest tym cenniejsza, jeżeli uwzględnimy, że byłem kandydatem partii niepopularnej w naszym regionie, a moja kampania była stosunkowo tania. Trzeba pamiętać, że system partyjny w Polsce jest tak skonstruowany, że politycy czy działacze wywodzący się z małych ugrupowań nigdy nie mają takiego dostępu do zasobów, jak przedstawiciele największych partii. To wszystko skłania mnie do zaryzykowania stwierdzenia, że być może to właśnie jest właściwa droga dla mnie. Na pewno potrzebuję jeszcze zdobyć wiele wiedzy i doświadczenia, aby efektywniej pełnić swoją przyszłą, ewentualną funkcję. Mieszkamy we wspaniałym regionie, który niestety przez władze jest zwykle dość niedoceniany. Samorządowcy mają tutaj wielką pracę do wykonania. Co do jednego jestem pewny – czy z sukcesem wyborczym, czy bez niego, zawsze będę robił swoje.

rozmawiał: Adam Zoszak

13-10-2015

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)