REKLAMA

Wspomnienie bieszczadzkiego poety na V Harasymiadzie w Komańczy (ZDJĘCIA)

KOMAŃCZA /PODKARPACIE. Miłośnicy poezji Jerzego Harasymowicza po raz piąty spotkali się na Harasymiadzie, cyklicznej imprezie organizowanej w Komańczy. Uczestnicy, wędrując śladami poety, złożyli kwiaty przy jego pomniku na Przełęczy Wyżnej oraz pod tablicą pamiątkową w Mikowie, przy osadzie, w której poeta spędził ostatnie wakacje jako gość Nadleśnictwa Komańcza.

 

W piątek 6 września o poezji Jerzego Harasymowicza dyskutowali znawcy literatury. Wieczorem z kilkugodzinnym koncertem poezji śpiewanej wystąpiła m.in. grupa Dom o Zielonych Progach oraz Lubelska Federacja Bardów. Były występy harcerzy i słynnego „Makino” (Aleksander Łodzia – Kobyliński) – krakowskiego barda, przyjaciela Harasymowicza. W uroczystościach uczestniczyła też żona poety, Maria Harasymowicz. Na widowni zasiadło też wielu bieszczadzkich leśników. Sam poeta był również leśnikiem, absolwentem Gimnazjum Leśnego w Limanowej, a następnie Technikum Leśnego w Ojcowie. Stąd pewnie tak wiele leśnych motywów w jego twórczości.

Mieszkał w Krakowie, ale swój dom widział w górach, do których chętnie powracał i w lesie, który był natchnieniem o każdej porze roku. Przy turystycznych ogniskach można od lat usłyszeć piosenkę napisaną do słów Harasymowicza „W lesie listopadowym”, której refren brzmi:

„Wokół góry góry i góry
I całe moje życie w górach
Ileż piękniej drozdy leśne śpiewają
Niż śpiewak płatny na chórach…
Wokół lasy lasy i wiatr
I całe życie w wiatru świstach
Wszystkich których kocham wita was
Modrzewia ikona złocista”

Dzięki takim wierszom stał się sztandarowym poetą przynajmniej dwóch pokoleń ludzi gór. Jednym z jego bieszczadzkich śladów jest obelisk odsłonięty w 2009 roku przed osadą leśną w Mikowie. Na mosiężnej tablicy, ufundowanej przez leśników, wyryto poetycki testament Harasymowicza:

„Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie
połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady
na wielki pożar gór na wielką jesień
którą sam roznieciłem pisaniem…”

Jerzy Harasymowicz zmarł w 1999 roku w Krakowie. Jego prochy zostały rozsypane nad Bieszczadami. Imię Harasymowicza nosi biblioteka w Komańczy. Organizatorem imprezy była Gmina Komańcza przy udziale Nadleśnictwa Komańcza.

Edward Marszałek

źródło: RDLP

foto: Paweł Królikowski


10-09-2013

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)