REKLAMA

„Gorzka wolność – wspomnienia ocalonej z Holokaustu” mogą być powodem do dumy dla mieszkańców Leska (FILM)

LESKO / PODKARPACIE. – To książka piękna i straszna – mówi Ewa Baranowska, dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lesku o wydanych przez rzeszowski Instytut Pamięci Narodowej wspomnieniach Jafy Wallach, uratowanej podczas niemieckiej okupacji przez Józefa Zwonarza, mieszkańca Leska.

Dorota Mękarska

Książka pod redakcją dr Elżbiety Rączy, ukazała się pod koniec zeszłego roku. Zawiera wspomnienia  Jafy Wallach oraz relacje jej córki Reny Bernstein i siostry Heleny Manaster-Ramer.

Publikację uzupełnia napisany przez Elżbietę Rączy rozdział poświęcony sytuacja Żydów w powiatach leskim i sanockim w latach 1939-1942.

Wspomnienia po raz pierwszy ukazały się w Stanach Zjednoczonych w 2006 roku. Do rzeszowskiego IPN trafiły za pośrednictwem Ewy Baranowskiej.

22 miesiące w jamie
Jafa Wallach była żoną lekarza z Orelca. Małżonkowie znali Józefa Zwonarza, miejscowego rzemieślnika, jeszcze z czasów przedwojennych. Pod koniec 1942 roku Żydzi znaleźli się w  obozie w Zasławiu. Wyprowadził ich stamtąd Józef Zwonarz i umieścił w kryjówce, którą była nora wykopana pod podłogą warsztatu mechanicznego, prowadzonego przez leszczanina.

W kryjówce szerokiej i wysokiej  mniej więcej na półtora metra  ukrywało się pięć osób: Jafa i Natan Wallach, jej dwaj bracia noszący nazwiska Manaster, oraz siostra rodzeństwa. 4-letnia córka Jafy i Natana, Rena, została umieszczona przez Zwonarza w leśniczówce, jako dziecko aryjskie.

Zarówno dziewczynka, jak i jej krewni, doczekali bezpiecznie końca wojny. Dorośli spędzili w jamie 22 miesiące. Pod koniec wojny Józef Zwonarz przeprowadził ich do rodzinnego domu, co było bardzo ryzykowne.

Uratowani przez mieszkańca Leska Żydzi po wyzwoleniu opuścili Polskę. Zamieszkali w Izraelu, a potem w USA.

Za swój czyn Józef i jego żona Franciszka zostali uhonorowani medalami „Sprawiedliwy wśród narodów świata”.

– Czytając tę książkę  człowiek przenosi się w czasie – mówi dr Elżbieta Rączy. – Żyje w tej jamie, razem z ukrywającymi się w niej ludźmi, dla których kontakt ze światem  zewnętrznym stanowi tylko Józef Zwonarz.

W dzień, ukrywający się w jamie Żydzi leżeli w ciemnościach, bez ruchu. Po wyjściu pracowników z warsztatu mogli wyjść z nory. Józef Zwonarz wieczorami przynosił im jedzenie. Ukrywał to przed swoją żoną. Franciszka, widząc jednak znikające z domu wiktuały, a także wieczorne wyjścia męża, podejrzewała, że za tym dziwnym zachowaniem kryje się… kochanka.
– Patrzy na to z punktu widzenia matki i żony –
podkreśla dr Rączy. – Przychodzi jednak moment, gdy” Józiu”, bo tak go we wspomnieniach nazywa Jafa,  musi wyprowadzić tych ludzi z ukrycia. Jedyną ostoją jest dom rodzinny. Żona  Józefa przyjmuje ich z otwartymi rękami, bez żadnych wymówek. Jej reakcja jest dla mnie fenomenalna, bo przecież  mąż narażał ją i dzieci na karę śmierci!

Nie brak jest w książce kontrowersyjnych stwierdzeń. Należą do nich m.in. wspomnienia Reny, która opisuje głód, którego doświadczała w leśniczówce. Ze zdjęć jednak wynika, że dziecko wyglądało wówczas całkiem dobrze. Rena wspomina też, że Polacy chcieli ją zamordować, żeby „pozbyć się kłopotu”.
– Nie wiemy tak naprawdę, czy takie słowa padły – zastanawia się dr Rączy. – Rena nie podaje okoliczności tej rozmowy, ani jej treści.  Musimy też pamiętać o tym, że pisała swoją relację z perspektywy czasu. Nie wiemy, co tak naprawdę zapamiętała, a co jest wynikiem późniejszych projekcji.  Mimo tych zarzutów, z kartek tej książki bije ciepło do Józefa Zwonarza i jego bliskich, którzy ich ukrywali. Przez tę książkę przewijają się również inni Polacy, którzy pomagali Żydom. To jest kilkanaście osób. Niewiele jest miast w Polsce, które  mają takich bohaterów. Musimy o nich pamiętać, choć nie są oni w Lesku w żaden sposób upamiętnieni.

– Żyjemy w czasach, gdy przyszło nam spłacać długi – dodaje Ewa Baranowska. – To są długi wobec historii i ludzi.  Jeden z nich, to dług wdzięczności, wobec tych, którzy  z porywów serca, czasami wbrew rozumowi, chcieli pomagać innym. Mamy też dług szacunku, bo wśród nas jest wielu takich, którzy  przeżyli wywózkę na Sybir i do Kazachstanu. Książka  „Gorzka wolność” jest ważna, bo te długi, które powinny być naszą chlubą, czasami są wykorzystywane przeciwko nam.

06-02-2013

Udostępnij ten artykuł znajomym:

Udostępnij

Napisz komentarz przez Facebook


lub zaloguj się aby dodać komentarz


Pokaż więcej komentarzy (0)