NASZ PATRONAT: “Dwie twarze Pamiru – rowerem przez Tadżykistan i Afganistan” (ZDJĘCIA)

KROSNO / PODKARPACIE. Podczas listopadowych, krośnieńskich spotkań z podróżnikami gościć będziemy Alicję Rapsiewicz oraz Andrzeja Budnika z prelekcją “Dwie twarze Pamiru – rowerem przez Tadżykistan i Afganistan”.

Dwójka Polaków. Dwa rowery. Dwie pory roku – zima i lato. Dwie przygody w dwóch częściach Pamiru – tadżyckiej i afgańskiej. Tak w skrócie można podsumować trzy tysiące kilometrów, które pokonali po górskich drogach i bezdrożach, gdzie spotykali przyjaznych i gościnnych ludzi.

Pamir5

Pamir wczesną zimą okazał się jednym z najbardziej fascynujących miejsc w jakich byli. Pochłonął ich tak bardzo, że postanowili wrócić tam jeszcze raz, ale latem, gdy ludzie nie będą już pochowani w swoich chatach. I to był strzał w dziesiątkę.

Druga wizyta dała im zupełnie inne spojrzenie na Pamir – ludzie, ich zwyczaje i kultura po prostu ich zachwyciły. Rozsmakowani w tadżyckiej części Pamiru coraz częściej spoglądali przez rzekę na jego afgańską stronę. Widok majestatycznych, ośnieżonych szczytów afgańskiego Pamiru zahipnotyzował ich. Musieli tam pojechać. Obawy były, bo to w końcu kraj, w którym wg mediów toczy się nieustająca wojna, a każdy biały człowiek jest na celowniku “brodatych z kałachami”. Zdziwienie afgańskich celników na widok turystów na rowerach było tak duże, że wzięli to za dobrą monetę i pojechali sprawdzić, jak bardzo mają inne wyobrażenie o tej części świata.

Na spotkanie zapraszamy 28 listopada 2016 r. o godz. 18.00 do Piwnicy PodCieniami w Krośnie, ul. Rynek 5.

Alicja Rapsiewicz i Andrzej Budnik – część życia spędzili na oglądaniu, smakowaniu i doświadczaniu krajów Azji i Australii. W lipcu 2009 wyruszyli z Polski na wschód w celu okrążenia Ziemi lądem. Po półtora roku i dotarciu jachtem do Australii stwierdzili, że wcale im na tym już nie zależy i zawrócili z powrotem na zachód. Najpierw wskoczyli na angielski jacht, którym pływali przez cztery miesiące pomiędzy indonezyjskimi wysepkami, a później wsiedli na rowery, którymi z Bangkoku przez Hong Kong, Japonię oraz tadżycki i afgański Pamir, dojechali do Polski przez prawie 22 tys. km. Ich losy można było śledzić TUTAJ – blogu pisanym z drogi, a teraz zamienianym w platformę pełną praktycznych porad na temat taniego podróżowania oraz inspiracji do podróży bliższych i dalszych.

Chętnie też wracają do siebie, czyli do Polski, do swojej małej bazy w Beskidach i auta, które bywa ich mobilnym domem. Między podróżami fotografują i filmują dronem świat z lotu ptaka, czego efekty można zobaczyć na stronie TUTAJ.

Plakat 83m

materiały nadesłane

Napisz komentarz: