W Sanoku nie ma zapędów do likwidacji Straży Miejskiej (FILM, SONDA)

SANOK / PODKARPACIE. Relatywnie niska skuteczność połączona z wysokimi kosztami funkcjonowania – taka opinia krąży o  strażach miejskich. W Polsce trwa dyskusja na temat przyszłości tych służb. Głosy domagające się likwidacji Straży Miejskiej dobiegają również z Sanoka.

Dorota Mękarska

Straż miejską zlikwidowano już w Łasku, Łagowie, Żorach, Stalowej Woli, Chrzanowie i Zielonej Górze. Stalo się to przy całkowitej aprobacie społecznej. W pobliskim Jaśle, gdzie Straż Miejska kosztuje rocznie około 1,5 mln zł w zeszłym roku zainicjowano na znanym portalu społecznościowym akcję „Jasło bez Straży Miejskiej”, w ramach której jej uczestnicy blokowali swoimi autami fotoradar. W Sanoku Straż Miejska nie jest tak znienawidzoną formacją,  ale kierowcy też jej nie kochają ze względu na mandaty za parkowanie w miejscach niedozwolonych.

Widok strażnika działa dyscyplinująco

Straż miejska ma w Polsce liczne grono zwolenników, którzy podkreślają, że rozwiązuje ona wiele problemów, nie leżących w gestii policji. Według orędowników tej formacji sam widok strażnika w mundurze działa dyscyplinująco i wpływa na poczucie bezpieczeństwa. W dużych miastach podnoszone jest to, że utrzymywanie straży miejskiej zabezpieczającej miejskie imprezy, czy urzędy, jest tańsze niż wynajem firm ochroniarskich.

Przeciwnicy natomiast podkreślają, że jest ona nieskuteczna, bo posiada za małe kompetencje. Czynności wykonywane przez strażników miejskich, według oponentów, mogą wykonywać urzędnicy. Wykroczenia powinna zaś ścigać policja.

Nasza straż nie jest „maszynką do robienia pieniędzy”?

Jednym z głównych argumentów za likwidacją straży są wysokie koszty jej utrzymania.
W stosunku do większych miast w Polsce, gdzie na straż idą miliony, nasza jest stosunkowo „tania”. W zeszłym roku na jej utrzymanie wydano 574 tys. zł. W tym roku w budżecie miasta zabezpieczono na ten cel kwotę 597 tys. zł. Sanocką Straż Miejską stanowi 13 strażników i komendant.

W 2011 roku Straż Miejska w Sanoku przeprowadziła ponad 4 tysiące interwencji, w tym 2,5 tysiąca w wyniku zgłoszonych przez mieszkańców miasta problemów. Interwencje dotyczyły m.in. picia alkoholu w miejscach publicznych, oraz zdarzeń w ruchu drogowym. Strażnicy nałożyli 481 mandatów i sporządzili 48 wniosków o ukaranie do sądu.

W 2012 roku liczba interwencji była trochę mniejsza, bo ograniczyła się do 3.601 przypadków. Strażnicy miejscy nałożyli 453 mandaty na kwotę ponad 41 tys zł. Najwięcej za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych, ale mandaty dotyczyły również zakłócenia spokoju, palenia śmieci i wykroczeń w ruchu drogowym. Strażnicy wspólnie z policją kontrolowali taksówki miejskie, walczyli z „quadowcami” niszczącymi lasy, a także samodzielnie ujawniali dzikie wysypiska.

- Straż Miejska w Sanoku zajmuje się sprawami porządkowymi – podkreśla Agnieszka Frączek, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sanoku. – Nie posiada fotoradaru, nie jest więc „maszynką do robienia” pieniędzy, co jest obecnie głównym zarzutem w stosunku do tych służb.

Tylko Straż Miejska może to opanować

Radny Kazimierz Drwięga, przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Porządku Publicznego Rady Miasta Sanoka ma dobre zdanie o pracy sanockich strażników miejskich. Uważa, że straż byłoby trudno zastąpić.

- Kto miałby opanować też ten żywioł związany z pijaczkami, śmieciami, pieskami i kupkami? – pyta retorycznie przewodniczący komisji.

Jak podkreśla radny Straż Miejska w Sanoku zajmuje się drobnymi wykroczeniami, ale ma na koncie również spektakularne sukcesy, np. strażnicy miejscy dwukrotnie złapali na gorącym uczynku złodziei.

Równie dobrze jak przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Bezpieczeństwa Publicznego działalność sanockiej Straży Miejskiej oceniają przewodniczący rad dzielnicowych. Dali temu wyraz na posiedzeniu komisji, która obyła się w tym tygodniu. W posiedzeniu uczestniczył również komendant SM i komendant KPP w Sanoku. - Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę przypuszczać, że sprawozdanie komendanta Straży Miejskiej za ubiegły rok zostanie pozytywnie przyjęte przez radnych – dodaje Kazimierz Drwięga. – Nie przypuszczam więc, by w Sanoku były jakiekolwiek zakusy na Straż Miejską.

Napisz komentarz: